Jogę rozpocząłem praktykować ze względu na kilka powodów. Pracując w bankowości inwestycyjnej miałem bardzo dużą ekspozycję na stres i szukałem aktywności, która pomoże mi nim zarządzać. W tym trybie życia większość dnia spędzałem przed komputerem w pozycji siedzącej, co z czasem doprowadziło do bólów pleców, przykurczu w barkach i ogólnym ograniczeniem mobilności - czułem, że z tym też coś powinienem zrobić. Do tego przez kilka lat aktywnie uprawiałem triathlon a zwiększona elastyczność i siła mięśni szkieletowych była tym, czego potrzebowałem. Tak więc joga wydała się holistycznym sposobem na poprawę jakości mojego życia.

Rozpocząłem od praktyki jogi dwa razy w tygodniu, później trzy, cztery… aż zakochałem się całkowicie i zacząłem praktykować jogę codziennie. Kiedy rozpoczynałem praktykę jogi, nie potrafiłem zrobić skłonu do przodu, w psie z głową do dołu trzęsło mi się całe ciało a o wygięciach do tyłu nawet nie marzyłem. Dziś praktyka asan do dla mnie sama przyjemność, przy czym im dłużej ćwiczę, tym widzę przed sobą dłuższą drogę. Cieszy mnie to, gdyż w rozsądny sposób jogę można praktykować całe życie i zawsze będę miał przed sobą perspektywę rozwoju. A asany to przecież tylko jedna gałąź jogi - tak samo ważne są moralność i dyscyplina oraz pranayama (kontrola oddechu) i medytacja, pozwalające nam nauczyć się wycofania umysłu i zmysłów czy prawdziwej koncentracja na tzw. “tu i teraz”.

Na pewnym etapie pojawił się moment, w którym zacząłem prowadzić zajęcia i ostatecznie zmieniłem podejście do życia zawodowego - wciąż jestem aktywny w biznesie, ale obecnie nie pozwalam, aby praca zdominowała moje życie. Dzięki temu z radością mogę poświęcić czas także na prowadzenie zajęć oraz rozwój własnej praktyki.

W 2018 zrealizowaliśmy z żoną nasze marzenie i pojechaliśmy w roczną podróż do Ameryki Południowej. Wiedziałem, że praktyka jogi w podróży, bez nauczyciela i dostępu do studia będzie wyzwaniem, ale udało mi się udowodnić, że rozwinąć matę można zawsze i wszędzie. Człowiek zawsze będzie szukał wymówek, więc warto coś sobie po prostu obiecać i przy tym trwać, nie oszukując siebie. Wierzę, że w następnych latach dalej będę wierny danym sobie obietnicom i rozwinę się zarówno jako uczeń, jak i nauczyciel - choć w zasadzie jedno z drugim idzie w parze.

maciej jaskolski